W takim razie zaczniemy od odrobiny historii związanej z tą furmanką. Mianowicie kupiłem go jakoś po wszystkich świętych w zeszłym roku, wcześniej miał być inny też czerwony bardziej wypłowiały troszkę mocniejszy tak całe 5 kucyków ten ma podobno 82KM. Tamtego nie udało się zarejestrować z braku dokumentów, za to jest ten mimo że zagazowany trochę wymęczony za to cholernie go lubię.

   Jest to 92 rok caro jeszcze na wąskim moście 1500AB na gaźniku (tak koniecznie chciałem gaźnik (nie wiem nawet teraz czemu, ale lubię takie auta) jeśli chodzi o osiągi to fabrycznie podane 82KM i 114Nm oraz 18 sekund do setki nie powalają chociaż jest lepiej jeszcze nie był hamowany (teraz nie mam jak niestety dlaczego zobaczycie później) sprint robi w 15s (mierzone wg gpsa). Przebieg czyli to co w naszym kraju między Odrą a Bugiem lubimy najbardziej teraz 66tyś kilometrów powiecie mało, a ja powiem cholera wie liczniki w polonezach po przekroczeniu 99tyś się zerują także nie ma w tej krainie egzemplarza który ma więcej (znaczy do 93roku po miały inne liczniki). Co do awaryjności to fajnie jak by było lepiej choć i tak jest banalnie prosty w naprawach, na dzień dobry została wymieniona pompa paliwa która była uszkodzona i wiadomo wszystkie eksploatacyjne pierdoły. Za to w środku zimy przytrafiło się nieszczęście zwane uszczelką pod głowicą upalanie i latanie bokiem mu nie służy w końcu mógłby mieć już żółte blachy no lecz udało się, trochę roboty planowanie głowicy i silnik śmiga gorzej z resztą...
Od dwóch miesięcy robię hamulce z którymi od początku było kiepsko chociaż nikt nie podejrzewał że do wymiany pójdą tarcze klocki no i generalne ogarnięcie zapieczonych zacisków no nie hamował jak bolid formuły pierwszej teraz nadeszły studia więc zobaczymy kiedy skończę go robić.
Ps. nie martwcie się nie stoi na dworze tylko w garażu :)





Komentarze

Popularne posty